Targ na Ruskiej, czyli powrót na bazę

Targowisko na Ruskiej to w Lublinie miejsce mocy. Naprawdę niepozorne, „zagrożone” rewitalizacją, nieco przerzedzone, trzyma swój poziom i klimat od lat. W tym roku odwiedziłam je dwa razy – na wiosnę kupowałam tam sadzonki roślin, które sadziłam na swoim warszawskim balkonie, a zimą robiłam zakupy przedwigilijne. I wtedy zadziała się magia – po raz pierwszy od bardzo dawna poczułam prawdziwą radość z bycia tu i teraz, no a przecież właśnie o to chodzi, prawda?

Dlatego na pamiątkę i na rozgrzewkę, kilka fotek z Ruskiej.

Dwie najważniejsze zdobycze: olej lniany i olej rzepakowy.Gęste, orzechowe, posiadające magiczną zdolność przekształcania ziemniaków i fasoli w złoto.

Ciekawa jestem, czy macie takie swoje targowiska. Miejsca odwieczne, których urok tkwi czasem głównie w zasiedzeniu i ujawnia się tylko tym, którzy chcą widzieć? Napiszcie w komentarzach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s