Tajna broń na jesień – kiszony sok z buraka

Jak już na pewno zdołaliście się zorientować jestem na nieustającej wojnie z jesiennymi infekcjami. Panująca nam miłościwie jesień wystawia moją matczyną cierpliwość na liczne próby, gdyż wraz początkiem przedszkola weszliśmy na drogę niekończących się infekcji, pokasływań i katarów. Na szczęście nic groźniejszego się nas nie czepia, więc dla pokrzepienia powtarzam sobie, że jednak jakąś tam…

Makaron z wędzonym szprotem w kurkumie

Ostatnio nasze życie nabrało tempa. Jesienią w Lublinie odbywają się Konfrontacje Teatralne, z którymi jesteśmy związani od zawsze. Kiedyś pracowaliśmy przy festiwalu oboje i wtedy był to czas bieganiny, pustej lodówki, bułek pizzówek, czarnej rozpuszczalnej kawy z dużą ilością cukru i tabletek przeciwbólowych.  Ja od kilku lat pracuję już gdzie indziej, a w tym sezonie…

Feijoada à la Brazilian

Jesień rozgościła się na dobre bębniąc deszczem w parapety. Skoro na razie nigdzie się nie wybieramy, to chociaż sobie pogotujmy, a na jesienne słoty feijoada jest doskonała. Feijoada (wymawiamy: feiżuada) to nic innego jak fasolowy gulasz. Feijão, to po portugalsku właśnie fasola. Jego drugim składnikiem jest wieprzowina w różnych postaciach, również w formie nóżek, uszu…

Azjatycka zupa z kaczą piersią. Wersja nieortodoksyjna.

Jesień się zagęszcza, już niedługo w termometry zastuka zima, a w naszej spiżarni piętrzą się azjatyckie makarony. To oznacza, że nadszedł czas zup! W dodatku, wreszcie znaleźliśmy w Lublinie sklep naprawdę przyzwoicie zaopatrzony w produkty orientalne (o tym wkrótce, obiecuję), więc można było odświeżyć zapasy. Tak narodził się pomysł na zupę azjatycką. Przepis, który dziś…

Bardzo prosta tarta

Należę do tej grupy ludzi, o których mówi się, że z ciast najbardziej lubią śledzie. Tak było. Do czasu. W ciąży coś mi się przestawiło. Z przyjemnością myślę o ciastach, szukam przepisów, uczę się piec. Ta bardzo prosta tarta, to był kiedyś popisowy numer mojej mamy. Niedzielny szlagier zaklinający rzeczywistość. Przypomniałam sobie o niej, bo…

Makowo-cytrynowe ciasto wegańskie

Witam Państwa bardzo serdecznie! Dziś wielki dzień – na blogu pojawi się przepis. Nie mój. Znaleziony w sieci. Wypróbowany. Podam Wam go dzisiaj ze wszystkimi źrodłami, linkami i oddaniem czci oraz hołdu autorce. Bywalcy kulinarnej blogosfery pewnie już wiedzą, do czego piję. Ostatnia wielka wpadka Pani Makarowskiej i wydawnictwa Feeria zadziwia i dowodzi tylko niestety…

Na grzyby by…

Trochę prywaty. Mój Mazur przynosi do domu ryby – ci śledzący Lu is a foodie na fb mogą pamiętać mój niedawny radosny wpis o sandaczu, którego fotografowałam aparatem bez karty. W odpowiednich czasach Mazur zbiera także grzyby. I to ile! Jego Mama opowiadała mi kiedyś, że Mazur będąc małym dzieckiem „pełnym niespożytej energii” uspokajał się…

Silikon uszczęśliwia, i co z tego wynika.

Bardzo dziękuję za wczorajszy odzew w kwestii muffinków. Poczytałam Wasze propozycje, wśród których znalazłam muffiny drożdżowe, ziemniaczane, montiniakowe, a także na bazie mąki kukurydzianej! Poszperałam jeszcze w necie, poczytałam i doszłam do wniosku że muffin zniesie wszytsko. Mam w lodówce sporo produktów, które wymagają jak naszybszego zaopiekowania, takich jak ser, który może lada chwila dostać…

Silikon uszczęśliwia kobietę.

Przymierzam się do nich od dawna i nie znajduję podowu, dla którego dopiero dziś, zupełnie spontanicznie, bez planowania weszłam do sklepu, w którym „od zawsze” sprzedawane są art. gosp. dom. i nabyłam drogą kupna nieapetycznie niebieskie, silikonowe foremki do muffinek. W dodatku w kształcie kwiatka! Totalnie nieadekwatnie, gdyż jestem z tych, co ze słodyczy najbardziej…

Makaron ze szpinakiem [ver. 1.0]

Dziś będzie wreszcie przepis. Choć właściwie…nie jestem wcale przekonana (po raz kolejny), czy tak proste wykonanie, to przepis. W każdym razie jest to jeden z moich ulubionych wiosennych sposobów na świeży szpinak. Przed Państwem: Makaron ze Szpinakiem – wersja 1.0. Co? [na 4 osoby, lub 3 głodne, lub 2 maniaków szpinaku] Opakowanie makaronu. U mnie kokardki,…

Najpiękniejsza na przednówku – kapusta.

Koniec miesiąca. Niedziela. W lodówce stan raczej resztkowy. Mam jeszcze pół główki czerwonej kapusty i dwa kawałki przedniego rosbefu. W głowie szkicuję plan kolację, którą przygotuję wieczorem, kiedy będziemy w komplecie. Nie przejmuję się dietetycznymi zaleceniami, wolę zjeść o późnej porze, ale Razem. Świeci jednak piękne słońce, więc korci mnie, żeby ugotować cokolwiek, bo takie…

Umami, czyli piąty smak w tubce.

Wczoraj SkyNews podało sensacyjną wiadomość, że już w przyszłym tygodniu w sklepach Waitrose w Wielkiej Brytanii będzie można kupić umami ***, czyli ulotny piąty smak zapakowany do tubki. ‚Umami” w języku japońskim znaczy tyle, co „wyborna esencja”, w tłumaczeniach angielskich można znaleźć słowa „brothy” (bulionowy), czy „meaty” (mięsny). Istnienie piatego smaku przewidywał na przełomie XV…

W poszukiwaniu Pizzy Idealnej.

Jakiś czas temu rozpoczęłam swoje własne poszukiwania domowej Pizzy Idealnej. Piekarnik jaki mam, każdy wie. Kamienia brak. W domu zimno, więc ciasto nie ma najlepszych warunków do wyrastania. Jedyne pewne elementy to ja i Mazur – pizzę jesteśmy w stanie zjeść zawsze i wszędzie. Rozpoczął się więc czas eksperymentów. Raz się nie dopiekło, innym razem…

Urodzinowy zawrót głowy!

Urodziny to fajna sprawa. Dostałam cukierka od instruktora prawka, megasuperwaypasioną patelnię, która wytrzymuje wizyty w piekarniku od Taty i jeszczebardziejmegasuperwyczesany granitowy moździerz od Mazura (nie wspominając o wczorajszej, przedurodzinowej kolacji…). Żyć, nie umierać, gotować i jeść : ) Dziękuję! Na zdjęciu urodzinowy „torcik” sprzed dwóch lat: ciepły lód w kształcie świnki! Iście karnawałowe przestępstwo kulinarne…

Koniec teasera.

O jaaa! Wrzuciłam to zdjęcie mając szczerą nadzieję, że kilka godzin później będę już mogła dopisać resztę. Okazało się jednak, że spadła na mnie misja specjalna i rąbka krewetkowej tajemnicy mogę uchylić dopiero teraz. W dodatku okazało się, że zdjęcia robione na prędce, bez statywu, przy enegrooszczędnej żarówce są tak bardzo na nic, że będziecie…

Zupa rybna. Najprostsza!

Po kilku wpisach ‚teoretycznych’ przyszedł czas na przepis. Dziś zupa rybna, którą nauczyła mnie robić moja Mama. Jest ekstremalnie łatwa w przygotowaniu i nie wyobrażam sobie, jak dałoby się ją zespsuć. Jedyną kuchenną umiejętnością, a raczej darem bożym potrzebnym do jej wykonania jest odrobina cierpliwości przy obieraniu makreli z ości. Składniki są trzy (plus 4 przyprawowe)….

Łosoś z apteki?

W piątkowy wieczór nasze media obiegła sensacyjna wiadomość: 15 austriackich aptek od poniedziałku będzie sprzedawać wędzonego na zimno łososia alpejskiego (salvelinus alpinus lepeschini)! Ryba pochodzi z północy, ale całkiem nieźle miewa się w alpejskich jeziorach. Wiadomość była skrojona w sam raz na jesienny zimny wieczór i nie pozostała bez odzewu. Ja usłyszałam ją w radiu,…

Jesienne placuszki na słotę.

Wybrałam się dziś w końcu na Targ. Pogoda była (i jest…) krótko mówiac obrzydliwa. Sprzedawcy jednak się nie poddali i dzielnie czekali na klientów przy straganach pełnych jesiennych plonów, zziębniętych i mokrych od siąpiącego wciąż deszczu. Wybrałam się tam  głównie z myślą o Kaszarzu, od którego chciałam wreszcie kupić razowe mąki, w tym żytnią na…

Przygody z Chlebami.

Od pierwszych chlebowych wpisów minęly dwa tygodnie i pięć chlebów. Każdy z nich inny, każdy lepszy, smaczniejszy, robiony z większą wprawą i spokojem. Prawdą jest, że chleb  pszenny wypiekany z tego przepisu najlepszy jest zaraz po ostudzeniu. Nie jest to jednak problem, bo Chleb znika prędko, a jeśli nie – potem doskonale nadaje się na…

Mój pierwszy [vol. 2].

Przed chwilą wyjęłam z piekarnika Mój Pierwszy Chleb. To niezwykłe uczucie. Ci z Was, którzy tego doświadczyli (niektórzy już jakiś czas temu, a niektórzy na przykład przy okazji światowego Dnia Chleba) wiedzą o czym piszę. Mój Pierwszy Chleb jest jeszcze ciepły. Nie wiem jak smakuje. Ale już kombinuje, co by tu upiec jeszcze : )…

Mój pierwszy.

Byłam dziś w kinie. Na „Julie & Julia”. Absolutnie zachwycona, wielokrotnie wzruszona do łez, jakaś taka szczęśliwa. Po seansie wróciłam z radością do Domu. W Domu od paru godzin rośnie chleb. Mój Pierwszy Chleb. Trochę się obawiam, bo jest tu chłodno. Specjalnie dla chleba włączyłam więc piec. Co z tego wyniknie? Okaże się rano. Trzymajcie kciuki!

Pizza ośmiominutówka.

Dziś wpis z kategorii zaległych. Przed Państwem pizza ‚ośmiominutówka’ która jest doskonałym przykładem zastosowania moich kuchennych ‚zasad-nie-zasad’, o których pisałam w poprzednim poście. Zdaję sobie sprawę z tego, że purystów nazwanie tego wypieku ‚pizzą’ prawdopodobnie, gdyż ciasto nie zawiera drożdży – powiem szczerze, że jakoś mnie to nie matrwi : ) Czas przygotowywania od pomysłu…

Gnocchi recipe – czyli leniwe od niechcenia.

Witam po długiej przerwie. Wiele się działo i mam nadzieję, że powiedzie się mój plan jesienno – wieczornego uzupełniania wpisów. To tak na prędce, tytułem wstępu. A teraz do rzeczy. Jestem zwolennikiem prostego jedzenia. Także prostego myślenia o jedzeniu. Nie chodzi mi tutaj o łamanie zasad, czy nonszalancję wobec tracycjcyjnych smaków, ale proste i lekkie podejście  do…

O czarnej mazi….

Miałam niedawno małe kłopoty z kulinarnym flow’em. Czytaj zastój i monotonia. Chodziłam głodna po domu, otwierałam lodówkę, zamykałam – jednym słowem nic z tego nie wynikało. Ale oko padło na chleb, który powędrował do tostera, zaraz za nim przyszło masło i…zapomniana, a przecież jak kochana gwiazda kanapkowej jazdy: Marmite! Klasyk wyspiarski (jego nieco odmienne wersje…