Fritos maduros, czyli smażone dojrzałe platany

Fritos maduros to po prostu smażone dojrzałe platany. Jak już mogliście przeczytać w poprzednich wpisach są o wiele słodsze niż zielone platany, ale jest to zupełnie inna słodkość niż ta bananowa. Dlatego nie zrzymajcie się proszę, że znów taki przepis-nieprzepis. Nie o to chodzi. To zupełnie inny smak, otrzymany z tego samego owocu, ale tydzień…

Tostones, czyli smażone złoto tropików

W ostatnim wpisie opowiadałam o platanach, które są nieodłącznym elementem karaibskiej, i nie tylko, diety. Obiecałam przepisy i oto one. Na pierwszy ogień idą zielone platany. Ze względu na wysoką zawartość skrobi nie można ich zjeść na surowo. Dlatego po obraniu i pokrojeniu na mniejsze kawałki dodaje się je do zup i gulaszy takich jak na…

Banany? Platany! Bęc!

Platany to jedna z podstaw diety „międzyzwrotnikowej” – dobrze się przechowują, mają własne opakowanie, a w dodatku się nie psują, tylko ewoluują w inne stadia dojrzałości, których używa się po prostu inaczej. Do tego rosną wszędzie i nie są zbyt wymagające. W dominikańskich sklepach, na straganach i od ulicznych sprzedawców można kupić zarówno platany zielone,…

O odzyskiwaniu magii

Czerwiec kojarzy mi się z festiwalem w Opolu, choć tak naprawdę to cały splot skojarzeń. Gdy byłam małą dziewczynką rodzice zabierali mnie pod koniec czerwca ze szkoły w myśl zasady, że pod koniec roku szkolnego w szkole traci się tylko czas. No i jest to prawda, zwłaszcza, gdy można ten czas spędzić na wsi u…

Czerwiec taki piękny

Początek czerwca spędziłam w domu rodzinnym mojego Dziadka. Wybudowała go praprababcia Kazimiera, urodziły się w nim i wychowały prawie dwa pokolenia, a w czasie wojny rodzinę z domu wyrzucono. Kiedyś na pewno będzie jeszcze okazja, żeby o tym napisać. Dziś tylko w telegraficznym skrócie – dom wspólnym wysiłkiem całej rodziny został wykupiony od skarbu państwa w…

Bezpretensjonalny pstrąg, czyli sposób na rybę z ognia

Na pewno już wiecie, że jestem ogromnym orędownikiem prostoty w kuchni. To nie znaczy, że nie doceniam złożonych, wielopiętrowych smaków i wieloetapowych dań, o nie! Ja po prostu lubię gotować i lubię jeść, ale nie lubię tracić niepotrzebnie czasu. Im bardziej jestem żoną, matką, sobą i tak dalej, tym więcej spraw utykam w swoją dobę, a…

Ciasto z rabarbarem. Przepis uniwersalny i niezatapialny

To jest przepis, z którego ciasto zawsze się udaje. Każdemu. Nie tylko w sezonie rabarbarowym, bo możecie użyć absolutnie wszystkich owoców (na przykład mój zimowy faworyt to jabłka z bananami). Można dodawać do niego orzechy, rodzynki czy kruszonkę. Można część mąki wymienić na mąkę pełnoziarnistą lub orkiszową. Przepis pochodzi z mojego rodzinnego zeszytu z przepisami, ale…

Piękni ludzie i błękit fal. Playa Macao

Dziś tylko zdjęcia. Żeby nie zapomnieć. O uśmiechniętych ludziach. O błękicie wody. O wietrze. O Kosmie, który całą wycieczkę przespał w nosidle. O Jance, która tańczyła taniec śnieżynki na karaibskiej plaży. O braku spinki. Bardzo dziś tęsknię. Część zdjęć zrobiła moja mama – ja wtedy nie miałam śmiałości zaglądać ludziom obiektywem w twarz. Dominikana ma…

Pescado frito na Playa Macao, czyli ucieczka z turystycznego raju

Plaże w Bavaro, to jedna z wizytówek Dominikany. Jest tam wszystko, co obiecują foldery biur podróży – biały piasek i seledynowa, ciepła woda, która za bardzo się nie burzy, więc jest bezpiecznie i spokojnie. Tuż nad wodą rosną strzeliste palmy, niektóre pochylają się malowniczo tworząc idealne tło do zdjęć, którymi można pochwalić się po powrocie…

Pizza z grilla

Z publikacją tego przepisu zwlekałam od lutego, czekając na początek sezonu grillowego. Zaczynający się już dziś wieczorem długi weekend majowy to chyba najlepszy moment, żeby podzielić się z Wami moim wielkim i absolutnie genialnym odkryciem – na grillu można upiec również pizzę! I nie mam tu na myśli pizzy z wypasionego grilla, do którego można dokupić…

Motoconcho. Zdjęcia

Dziś zabiorę Was z powrotem na wyspę. Wrócimy najpopularniejszym środkiem transportu, czyli motoconcho (czytaj: motokońdzio), czyli jeszcze bardziej po naszemu, na motocyklu. W Dominikanie na motocyklach i skuterach jeżdżą wszyscy i jeżdżą wszędzie. Miejsca niedostępne dla jednośladów nie istnieją. Jeżdżą na nich czteroosobowe rodziny, matki z dziećmi ledwostojącymi, sprzedawcy lodów, ryb i innych dóbr. Istnieje…

Sery, szmery, bajery. Przepis na domowy twaróg

Pewnego dnia weszliśmy w posiadanie pięciu litrów mleka od krowy. Przyniósł je Janek Motyka, który jest mistrzem wymiany. Kiedyś za fotel dostaliśmy sałatkę i wiadro sadzonek topinambura. Tym razem przyszedł na kolację z mlekiem od krowy i marynowanym topinamburem, ale o tym kiedy indziej, bo topinambur zdaje się być leitmotivem tych wymian, więc na pewno…

Santo Domingo 3. Barra Payán bez rezerwacji

Jeśli w Santo Domingo mielibyście zjeść tylko jedną rzecz, niech to będą kanapki serwowane w Barra Payán. Skąd wiem? Anthony Bourdain mi powiedział, a ja mu po prostu wierzę.

Santo Domingo 2. Zona Colonial

Ten wpis jest z rodzaju tych, które się skroluje bez końca. Niektórzy takie lubią, inni wolą czytać. Dziś coś dla tych, co mają przyjemność z oglądania. Chcę Wam pokazać zdjęcia, które zrobiłam podczas krótkiego spaceru po Zona Colonial w Santo Domingo. Jest to najstarsza część miasta, pamiętająca jeszcze czasy Krzysztofa Kolumba, co jest istotne o tyle,…

Santo Domingo 1. Targowisko na Calle Paris

O Santo Domingo opowiem od końca. To było tylko kilka godzin. Ledwie dotknęliśmy tego miasta, poczuliśmy klimat, zaczerpnęliśmy jego powietrza. Wiemy już, że na pewno wrócimy tam przy najbliższej okazji. Obudziło w nas sentymenty dawnej podróży, bo bardzo, ale to uderzająco bardzo przypomniało nam Panama City. Postkolonialna starówka i wielki, nowoczesny moloch wokół, gdzie skrajna…

Stragan, który zmieni moje życie

W przeddzień moich 33 urodzin byliśmy na Półwyspie Samana. W przeddzień moich 33 urodzin nie pojechałam na najpiękniejszą plażę Dominikany, bo dopadła mnie podła jelitówka przywleczona z Europy i musiałam się trzymać blisko łazienki… W wigilię swoich 33 urodzin, naszprycowana Smectą, odważyłam się pojechać na krótki wypad na Playa Rincon, zagryzając zęby i wstrzymując oddech…

Zapote, nispero i czary Prospera

Dwa tygodnie temu odwiedziliśmy Półwysep Samana. Przyjechali do nas znajomi i chcieliśmy pokazać im Dominikanę prawdziwszą niż to, co można zobaczyć na plaży w Bavaro. Wynajęliśmy więc samochód, zapakowaliśmy się do niego w siedem osób i ruszyliśmy na północ. Pech chciał, że dopadł nas w podróży jakiś wirus, który nie oszczędził nikogo (prócz Mazura, który…

Guanabana. Jak ją jeść i co można z niej zrobić?

Lokalne stoiska z owocami bywają zaskakujące – zdarza się, że nie potrafię rozpoznać połowy produktów. Dlatego zamiast omijać nieznane, zaczęłam o nie pytać, kupować w ciemno, zapamiętywać nazwy i szukać informacji. Pobyt w Dominikanie to najlepsza okazja do tego, żeby poznać nowe, nieosiągalne do tej pory smaki. Dzięki Jarowi poznaliśmy guanabanę. To duży, ciężki, zielony…

Guacamole – historia jednej potrawy

Historia kulinarna bywa równie fascynująca jak historia światowych podbojów, zresztą często właśnie z nimi się łączy i z nich wynika. Tak jest również w przypadku guacamole.

Pomidorowa salsa do chipsów z tortilli

Krótka piłka – lubicie chipsy? A chipsy kukurydziane zwane nachosami (z czym trudno mi się zgodzić, bo żyję w przekonaniu, że nachos to takie danie)? Mniejsza o nazwę, wiecie o co mi chodzi, prawda? No i te chipsy kukurydziane są najlepsze z salsą. A salsa jest ze słoika. Do dziś. Od dziś nie kupujecie salsy ze słoika, bo macie mój przepis i wszystko, co potrzebne jest Wam do zrobienia własnej salsy. Czas – 10 min. Słownie: dziesięć minut, i to z myciem blendera. Do roboty!

Tropical living. Kilka rzeczy, które zaskakują, a po tygodniu nawet ich nie zauważasz

Tropiki zaskakują, pochłaniają, obezwładniają. Zieloność, wilgoć i gorąc. Brud, bieda i styropianowe opakowania po daniach na wynos. Z wieloma aspektami tej inności trudno się mojej europejskiej głowie pogodzić, ale kilka niepostrzeżenie wyparło przyzwyczajenia i zadomowiło się we mnie na tyle, że przestałam je zauważać. Pomyślałam jednak, że warto o nich napisać i mimo potencjalnie metaforycznego…

Na fali minimalizmu – langusta z grilla

Zarówno w życiu jak i w kuchni jestem orędownikiem najprostszych rozwiązań. Dobre jedzenie nie potrzebuje zbytecznych kombinacji. Kombinacje, komplikacje i przepisy na dwadzieścia garnków i połowę szafki z przyprawami potrafią je po prostu popsuć. Dobry produkt można wtedy pozbawić duszy i bigla. Jeśli mamy do czynienia z ziemniakami, to pół biedy. Jeśli jednak mamy do…

Vivero Dominicano

Od kilku dni strasznie wieje. Mieszkamy na tarasie, przy samej plaży i wiatr momentami staje się ciężki do zniesienia. Wokół szumią palmowe liście i w ciemności brzmi to jak deszcz. Trzeba się przyzwyczaić. Trzeba też odpocząć od czasu do czasu, bo ciągły szum miesza w głowach. Jaro zabrał nas więc do Ogrodnika. Dziesięciominutowy spacer przeniósł nas…

Egzotyczna kawa podróżującej matki, czyli sposób na jet lag

Wczoraj minęły dwa tygodnie od naszego przyjazdu do Dominikany. Pierwszy tydzień był trudny głównie ze względu na różnicę czasową i idący z nią w nieodłącznej parze jet lag. Podróżując samemu w kierunku zachodnim, wystarczy przetrzymać zmęczenie i położyć się spać tak jak normalnie każe (nowy) zegarek. Po jednej lub dwóch wcześniejszych pobudkach bezboleśnie przyzwyczajamy się do…

Nasza Wigilia w Dominikanie

Przyznam się Wam, że jestem naprawdę bardzo zaskoczona tym jak wiele Magii Świąt wyczarowaliśmy w tym roku na tarasie w Bavaro. Być może to obecność dzieci daje napęd do tego, żeby się bardziej postarać? A może fakt, że przy jednym stole usiadły razem trzy pokolenia? A może po prostu spokój w sercu, ciepłe uczucia, szczere…

Dominikańska Wigilia w teorii

W naszym życiu złożyło się tak, że właśnie spędzamy drugie Boże Narodzenie w Dominikanie. Teoretycznie mogłabym więc tonem wszystkowiedzącym powymądrzać się o lokalnych zwyczajach etc, ale prawda jest taka, że dziwnym trafem nie poczułam tu jeszcze nigdy świątecznego klimatu, jednak w tym roku postanowiłam, że czas już skończyć z turystyczną ignorancją i trzeba o świętach dominikańskich przynajmniej poczytać i trochę popytać. Tym, czego się dowiedziałam podzielę się z Wami w tym wpisie.

Tropikalny spleen

Od razu, na początku disclaimer: ten post przesączony jest prywatą i emocjonalnymi bebechami. Czytacie na własną odpowiedzialność, żeby potem nie było, że nie ostrzegałam. Następnego dnia po przyjeździe do Dominikany Facebook przypomniał mi stare zdjęcie. Widać na nim jak ja, Mazur i Bert płyniemy łódką na nasze pierwsze nurkowanie. Na łódce z nami jeszcze Jaro,…

Cisza przed burzą

Na blogu zapadła złowroga cisza, a obiecałam sobie, że choćby skały grały, tak się nie stanie. Dlatego postanowiłam, że nie możemy już dłużej trzymać naszych planów w tajemnicy. Nowe posty nie pojawiają się dlatego, że całą naszą energię poświęcamy na przygotowania do pierwszego wielkiego wyjazdu w obecnym składzie. Lu i Mazur (i spółka) za półtora…