Najpiękniejsza na przednówku – kapusta.

Koniec miesiąca. Niedziela. W lodówce stan raczej resztkowy. Mam jeszcze pół główki czerwonej kapusty i dwa kawałki przedniego rosbefu. W głowie szkicuję plan kolację, którą przygotuję wieczorem, kiedy będziemy w komplecie. Nie przejmuję się dietetycznymi zaleceniami, wolę zjeść o późnej porze, ale Razem. Świeci jednak piękne słońce, więc korci mnie, żeby ugotować cokolwiek, bo takie…

Zupa rybna. Najprostsza!

Po kilku wpisach ‚teoretycznych’ przyszedł czas na przepis. Dziś zupa rybna, którą nauczyła mnie robić moja Mama. Jest ekstremalnie łatwa w przygotowaniu i nie wyobrażam sobie, jak dałoby się ją zespsuć. Jedyną kuchenną umiejętnością, a raczej darem bożym potrzebnym do jej wykonania jest odrobina cierpliwości przy obieraniu makreli z ości. Składniki są trzy (plus 4 przyprawowe)….

Jesienne placuszki na słotę.

Wybrałam się dziś w końcu na Targ. Pogoda była (i jest…) krótko mówiac obrzydliwa. Sprzedawcy jednak się nie poddali i dzielnie czekali na klientów przy straganach pełnych jesiennych plonów, zziębniętych i mokrych od siąpiącego wciąż deszczu. Wybrałam się tam  głównie z myślą o Kaszarzu, od którego chciałam wreszcie kupić razowe mąki, w tym żytnią na…

Gnocchi recipe – czyli leniwe od niechcenia.

Witam po długiej przerwie. Wiele się działo i mam nadzieję, że powiedzie się mój plan jesienno – wieczornego uzupełniania wpisów. To tak na prędce, tytułem wstępu. A teraz do rzeczy. Jestem zwolennikiem prostego jedzenia. Także prostego myślenia o jedzeniu. Nie chodzi mi tutaj o łamanie zasad, czy nonszalancję wobec tracycjcyjnych smaków, ale proste i lekkie podejście  do…