O historii ludzkości, czyli „Food Odyssey” na wrześniowe wieczory

Mam taki ulubiony typ telewizyjnej produkcji – podróżnicze serie dokumentalno-kulinarne. To jest oczywiście wina Makłowicza i jego “Podróży kulinarnych”, które jako podlotek obowiązkowo oglądałam przy niedzielnym śniadaniu. W jakimś stopniu odpowiada za to również Bourdain i jego “No Reservations”, które kiedyś odkryłam na YouTube i oglądałam cięgiem tak długo, aż zaczęły łzawić mi oczy. Dlaczego…